Skąd czerpię inspiracje? 1
Skąd brać inspirację?

Dla każdego twórcy inspiracja jest niczym powietrze dla człowieka - to natchnienie jest niezbędne do twórczej pracy. Często słyszymy historie o ludziach, którzy niemal wyrywają sobie włosy z głowy, bo nie mogą na nic „wpaść”O artystach, którzy latami nie mogli znaleźć w sobie zapału do pracy, tej specyficznej iskry i w ostatniej chwili, na łożu śmierci tworzą swoje opus magnum, dzieło życia: utwór muzyczny, obraz, książkę, każdą inną formę sztuki. Szukanie i inspirowanie się dotyczy każdego z nas. Każdy ma prawą półkulę mózgu, która stale przesyła przez połączenia neuronowe te szalone i kreatywne informacje, które później staną się za sprawą ludzkiej dłoni dziełem podziwianym przez miliony. Jednak skąd wziąć te informacje, jak otworzyć wyobraźnię, w jaki sposób zaciekawić swój umysł i gdzie znaleźć w sobie motywację, żeby się im przyjrzeć, usiąść i zacząć tworzyć? W trzech kolejnych postach na blogu (jako, że w warsztacie nie ma teraz za bardzo co robić :)) podzielę się z Wami tym, jak wygląda mój proces tworzenia.

 

 

 

 

1. O tym skąd biorę swoją inspirację, gdzie szukam

2. O tym jak urzeczywistniam informacje, które zebrałam, z jakich narzędzi korzystam, jak zbieram

3. O tym jak zabieram się za projektowanie i tworzenie czegoś zupełnie nowego

 

 

 

 

 

Zacznijmy jednak od początków, właśnie od tego momentu, w którym moja prawa półkula mózgu (przy pomocy lewej, która stale musiała pracować nad obliczeniami i logiką mojej pracy na studiach) wyłapywała informacje niezbędne do jej życia, które miały zaprocentować w przyszłości. Dzisiaj zabieram Was w podróż do przeszłości. Na wędrówkę po Biebrzańskim Parku Narodowym, torfowiskach i korytarzach Uniwersytetu Warszawskiego. Kiedyś usłyszałam, że studia, to czas, który kształtuje nas na całe życie. W moim przypadku, zajęcia z botaniki, geologii i innych nauk wzbudziły we mnie chęć nie tylko nauki, ale i obserwacji tego co nas otacza. Na pewno jesteście w stanie zauważyć duży wpływ przyrody na moje projekty. To dlatego, że stała się ona jedną z moich pasji. Studia pozwoliły mi na wiele wyjazdów, które do tej pory nie kończą mnie inspirować i które uwielbiam wspominać. Wędrówki, na których mogłam obserwować tzw. „pure nature”, pomiary, opisy, mapy, które musieliśmy tworzyć to była codzienność. Były to miejsca, do których „normalni ludzie” nie mieli dostępu, rezerwaty niedotknięte ludzkim wpływem.

W nocy chodziliśmy po lesie, wsłuchując się w głuchą ciszę, rano, przy akompaniamencie szumu wody, oglądaliśmy wschody słońca na plaży. W ustach rozpływały nam się maliny, które jedliśmy na Malinowej Polanie Parku Biebrzańskiego. Kiedy zamknę oczy, wciąż czuję na rękach dotyk ptasich piór, które wyciągaliśmy z sieci, za to moje oczy nigdy nie zapomną widoku kwitnących torfowisk. Wyobraźcie sobie pałąki drzew, promienie słońca tnące przez nie powietrze i wędrującą pomiędzy tym wszystkim wełnę... czyli wełniankę pochwowatą (można ją wygooglować!). Do tej pory mam w pamięci obraz żurawia, który przeleciał tuż przed moimi oczami, kiedy to wraz z koleżanką siedziałam na zawieszonej nad jeziorem ambonie. Był zachód słońca, podziwiałyśmy kolory nieba – róże, fiolety, pomarańcze, prowadziłyśmy długie rozmowy o życiu i przyszłości i nagle naszym oczom ukazał się ptak sunący po niebie. Nie obchodził go świat czy to, że jest obserwowany. Unosił się majestatycznie w powietrzu, wykonując swój ostatni lot przed snem.

 

 

Przyroda ma ogromny wpływ na to, co tworzę. Jest tak niesamowita, że trudno ją prześcignąć w tworzeniu czegoś równie pięknego, pełnego kolorów i tekstur. Można zrezygnować od razu, ale można tez podjąć wyzwanie, jakie stawia i starać się Ją doścignąć chociaż w jednej setnej, stawiając swoje kroki dalej i wyżej, a z czasem nawet pewniej. Projektanci mają oczy szeroko otwarte. Nie tylko w momencie realizacji konkretnego projektu, ale zawsze. Cały czas obserwują swoje otoczenie, znając siebie, wiedząc dobrze co ich inspiruje najbardziej, a nade wszystko - wychodząc poza swoją strefę komfortu,  szukając natchnienia w zupełnie innych, obcych dla siebie miejscach i sytuacjach. Tylko w ten sposób są w stanie przekraczać granice. Moja historia nie kończy się na przyrodzie. Zanurza się również w architekturze, sprzętach domowego użytku, w muzyce i malarstwie, tkaninach, książkach kucharskich, czasopismach i oczywiście znanym i lubianym źródle inspiracji - Pintereście.

Jeśli chcesz coś tworzyć, musisz odhaczyć na swojej to-do-list poznanie siebie. Nad stylem dopiero będziesz pracować. A poznasz siebie w momencie gdy zaczniesz sobie zadawać pytanie „Czy to mi się podoba?”. Czy ta strona w gazecie, ta stylizacja, to połączenie kolorów kwiatów… czy to jest to czym chcę się otaczać? Nie musisz od razu robić zdjęć czy zapisywać wszystkiego, co widzisz. Pozwól temu obrazowi, szczególnie jeśli jest to zachód słońca, czy rozgwieżdżone niebo, pozostać w twojej głowie. Wpatruj się w to, co widzisz i nie zmuszaj się do dalszych czynności. Ktoś kiedyś mi powiedział o tym, dlaczego Snickers jest jednym z najsmaczniejszych batonów na świecie. Nie chodzi o sam jego smak czy też nawet wygląd. Chodzi o ilość doznań, których doświadczasz, kosztując go -  o chrupiące orzechy, o rozpływający się w ustach karmel i o piankowe wypełnienie. Jedząc go, do mózgu nie dochodzi jeden bodziec mówiący „jesz coś słodkiego”, a cała grupa, krzyczących: jesz coś słodkiego, chrupiącego, miękkiego.....i czekoladowego”, nie oszukujmy się, czekolada zawsze wygrywa :) Już wiesz od czego zacząć, a w kolejnym poście dowiesz się jak te informacje zebrać w jedno miejsce.

 

***

tekst Paulina Michalak & Nina Michalak

zdjęcia Weronika PawłowskaBeata Sikora, Maria Łysoń

grafiki Paulina Michalak

Komentarze do wpisu (1)

3 kwietnia 2020

Pięknie

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony

Uzyskaj 5 % na zakupy w Trzpiotce! 

Dołącz do mojej listy i odbierz kod na zakupy. 

Sklep internetowy Shoper.pl